Fleksitarianizm a semiwegetarianizm

Grudzień 6, 2016

Nawet wujek Google i angielska ciocia Wikipedia mają z tym problem. Ale różnica jest. W naszym nastawieniu do tego co jemy!

Przeszukując internety znajdziemy oczywiście milion definicji wszystkiego. Fleksitarianizm nie jest wyjątkiem. Na nasze szczęście korzystając z polskiej wersji Google i wchodząc na polską wersję Wikipedii znajdziemy informacje o tym, czym różni się dieta półwegetariańska od sporadycznego jedzenia mięsa, czyli fleksitarianizmu.

Otóż fleksitarianizm to po prostu ograniczenie jedzenia produktów mięsnych, a semiwegetarianizm to dieta wyłączająca z reguły zupełnie mięso czerwone (wieprzowinę i wołowinę), a dopuszczająca mięso białe (drób i ryby). Mamy do tego więc dwa rodzaje niepełnej diety wegetariańskiej:
– pollowegetarianizm dopuszczający spożywanie mięsa drobiu
– pescowegetarianizm (ichtiwegetarianizm) dopuszczający spożywanie mięsa ryb

Fleksitarianizm tymczasem, jak nazwa wskazuje, jest elastyczny. Nie ma wymogów jedzenia lub niejedzenia czegoś. To więc zupełnie inne podejście niż w dietach wegetariańskich, których mamy przecież o wiele więcej:

tabela

Dziwny jest ten świat

Ważną różnicą między semiwegetarianimem a fleksitarianizmem, jest podejście do podziału mięsnego świata. Jako magistrowi biologii trochę trudno mi zrozumieć dlaczego w naszej kulturze ryba to NIE mięso. Dlaczego w USA coraz częściej o kurczaku mówi się, że to NIE mięso. Sama powyższa tabelka pokazuje, że człowiek to gatunek, który lubi sobie komplikować życie 🙂 Dlatego moim zdaniem fleksitarianizm to najprostsze i najbardziej rozsądne podejście do diety. Nie wyklucza niczego, co dostępne jest dla człowieka, a w sumie biologicznie jest jego pokarmem.

Sporadycznie czyli jak?

I tu znowu definiowanie nas nie ogranicza. Dla jednego „sporadycznie” to raz w miesiącu na spotkaniu u znajomych. Dla mnie najczęściej to raz w tygodniu na obiedzie rodzinnym. Ktoś inny „sporadycznie” zamawia mięso wychodząc do restauracji lub wcinając hamburgera czy kebaba nocą po imprezie. Są też i tacy, którzy jedzą tylko produkty mięsne niepochodzące z masowej produkcji, co w dzisiejszym świecie mocno ogranicza menu. W sumie trochę to bez znaczenia ile mięsnych posiłków mamy w kalendarzu. Większość definicji mówi jednak o jednym posiłku w tygodniu. Ale przecież „fleksi” znaczy elastycznie 🙂

Polecam

Reklama


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt