„Z odstawieniem mięsa jest jak z rzucaniem fajek”, czyli rozmowa z wegeblogerką Agatą

Kwiecień 5, 2017

„Nie podążaj tam, gdzie wiedzie ścieżka. Zamiast tego pójdź tam, gdzie jej nie ma i wytycz szlak” – te słowa Ralpha Waldo Emersona są mottem bloga WegeDroga. Prowadzi go Agata, wegetarianka i studentka zielarstwa na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Na swoim blogu pisze o wegediecie i podróżach, w tym turystyce górskiej oraz oczywiście bogactwie ziołowego menu.

Paweł:
Dlaczego i kiedy stałaś się wege?

Agata:
Nie potrafię jeść mięsa. Jako małe dziecko często jeździłam do rodziny na wieś, gdzie bardzo szybko zostałam uświadomiona, „skąd się bierze mięso”. Pewnego razu ujrzałam chłopa goniącego z siekierą świnię, która rozpaczliwie kwiczała. Bardzo długo trwała ta gonitwa po chlewie, świnka bardzo długo się opierała toporowi kata. Było sporo krwi, jak w horrorze. Następnego dnia już miałam na swoim talerzu „skwarki” z ofiary.

Paweł:
Ta historia rzeczywiście wiele tłumaczy. Nie życząc jej nikomu, muszę zapytać jaką Ty drogę polecasz komuś, kto chce być wege, ale zwyczajnie nie wie jak się do tego zabrać?

Agata:
Z odstawieniem mięsa jest jak z rzucaniem fajek. Są osoby, które uporają się z nałogiem z dnia na dzień, a inni muszą to robić stopniowo. Przykład z papierosami jest dobry. Czasem wystarczy silny katalizator, by nigdy już nigdy nie zapalić – wystarczy, że lekarz użyje dobrych argumentów z wizjami zejścia na nowotwór. Podobnie jest z przejściem na wegetarianizm. Jedni pożegnają się z mięsem od razu, a inni potrzebować będą więcej czasu. Zmiany należy wprowadzać stopniowo, ale zawsze trzeba sobie wszystko ułożyć „pod czaszką”, dobrze wytłumaczyć: co mi da  wegetarianizm. Droga do wegetarianizmu dla każdego będzie inna. Nieładne jest każdego wrzucać do jednego wora i oczekiwać, że od poniedziałku nie tknie już mięsa. Każdy z nas jest innym typem metabolicznym, więc dla kogoś nagłe odstawienie mięsa może być szokiem. Semiwegetarianizm, a potem fleksitarianizm można potraktować jako wstęp do wegetarianizmu. Oprócz tego czytanie i zdobywanie wiedzy na temat zmiany diety jest mega ważne. Podsumowując: podstawą jest dobre się przygotowanie psychicznie, bo łatwo nie będzie 🙂

Paweł:
Czasem zmiana diety wiąże się zwyczajnie ze strachem przed tym, że nowe rzeczy nie będą człowiekowi smakować tak dobrze jak te, które dotąd je… co byś poradziła osobom, które mają w sobie taki strach?

Agata:
Gotowanie wegetariańskie wymaga sporej umiejętności, by jedzenie miało smak. Aby nie było mdłe, ja się bawię przyprawami, których użycie naprawdę może przypominać mięsne smaki. Przykładowe przyprawy to: czosnek, cebula, pieprz, gorczyca, słodka papryka wędzona. Dobrym patentem jest użycie wędzonego sera do warzywnych zapiekanek, który udaje wędlinę. Moja teściowa doszła do perfekcji gotując wegetariańskie fasolki „po bretońsku” lub bigosy, które są typowo mięsnymi daniami. Strach? Zniknie, jeśli dobrze sobie wytłumaczycie zasadność diety wegetariańskiej i przygotujecie do niej. Aha, jeszcze jedno: jeśli któryś wegetarianin to czyta, niech odpowie, czy ma tak samo: spotkanie towarzyskie, pizza. Ja zamawiam serową, inni zamawiają mięsną. Za każdym razem każdy sięga po kawałek serowej, bo są tacy ciekawi nowego smaku, a później zjadają mięsną i zostaje mi jeden kawałek. Podsumowując: smaki wegetariańskie będą nowym, niezbadanym terenem, a inni mięsożercy będą Wam z ciekawością zaglądać do talerza.

Paweł:
Jakie jest Twoje ulubione danie? Może zdradzisz jego sekret?

Agata:
Och, mam ich sporo, ale najbardziej gustuję w kuchni zbliżonej do śródziemnomorskiej. Do dań dodaję sporo ziół, czosnku, dobrych olejów, a także oliwek, warzyw i serów różnego typu.  Ostatnio jednak świruję na punkcie pasztetów strączkowo – zbożowych.

Paweł:
Piszesz często o odpowiedzialnym wegetarianizmie. Co to za wegetarianizm i dlaczego trzeba do niego podchodzić odpowiedzialnie?

Agata:
„Odpowiedzialny wegetarianizm” to katalog, w którym zbieram informacje odnośnie tego, co powinien zawierać wegetariański pokarm. Napisałam już o białku, tłuszczach i witaminie B12. Wegetarianie/weganie rezygnując z białka mięsnego nie mogą zapominać o zbilansowanej diecie. W mięsie jest sporo ważnych aminokwasów, ale należy wiedzieć, jakie są roślinne odpowiedniki. Odstawienie mięsa stwarza też ryzyko niedoboru witaminy B12. Jak sobie z tym radzić, piszę w moim wege poradniku. Przechodzenie na wegetarianizm czy weganizm musi się odbywać „z głową”. Nie wolno dopuszczać do wyjałowienia się witaminowego ani wpędzać się w choroby. Okazując szacunek zwierzętom, dbajmy też o siebie 🙂

Paweł: Popieram w całej rozciągłości 🙂 dzięki za rozmowę


Polecam

Reklama


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt