Zainwestuj w wegańską czekoladę!

26 listopada, 2020

Takie wpisy tworzę rzadko. Bo rzadko zdarza się, że newsem jest historia firmy stworzonej przez informatyków, którzy rzucili pracę, by produkować czekoladę bean to bar, czyli od ziarna do tabliczki. Bez półproduktów i ulepszaczy. Dla mnie to smaczny hit. A do tego, każdy z Was może włączyć się w ich nowy projekt i być inwestorem tego nietypowego, zdrowego biznesu.

 Przeczytajcie wywiad z twórcami marki Las Vegan’s. Pod tą nazwą kryją się czekoladowe produkty z wegańskiej czekolady, opartej na produkcji rzemieślniczej, które powstaną z wykorzystaniem jedynie ekologicznych surowców. To brzmi pięknie!

 Historia Waszej firmy jest pyszna jak czekolada. Nie spodziewałem się smaczków typu: dwójka informatyków otwiera fabrykę czekolady. Stąd pytanie najprostsze z możliwych, dlaczego dwójka informatyków rzuciła się na czekoladę? Co to musiał być za moment i skąd ten impuls?

Tomasz Sienkiewicz: Wszystko zaczęło się 10 lat po maturze, kiedy spotkaliśmy się z Krzyśkiem na ognisku klasowym. Rozmawialiśmy o tym, co chcielibyśmy robić w życiu i w jakim miejscu obecnie jesteśmy.

Krzysztof Stypułkowski: Byliśmy informatykami pracującymi w dużych korporacjach. Mieliśmy wygodną i dobrze płatną pracę, ale czegoś nam brakowało. Zgodnie doszliśmy do wniosku, że wyścig szczurów nie jest dla nas i nie chcemy być częścią machiny, z którą się nie utożsamiamy.

Tomasz Sienkiewicz: Chcieliśmy mieć coś własnego, coś prawdziwego. Analizowaliśmy kilka pomysłów tak naprawdę, ale pomysł czekolady całkowicie nas pochłonął. Właśnie dlatego, że miała to być prawdziwa czekolada, wyrabiana od ziarna do tabliczki. Bez ulepszaczy, o krótkim składzie. Nie tylko pyszna, ale też zdrowa.

I tak powstała Manufaktura Czekolady…

Krzysztof Stypułkowski: To był 2009 rok. Wtedy ten trend bean to bar, czyli od ziarna do tabliczki, prawie w ogóle nie istniał na świecie. Byliśmy pierwszą firmą w Polsce, która zrezygnowała z gotowej masy czekoladowej przy tworzeniu tabliczek. Od tego czasu Manufaktura Czekolady Chocolate Story bardzo się rozwinęła. Oczywiście początki nie były łatwe, jednak dziś jesteśmy dobrze prosperującym biznesem. W między czasie dołączył do nas Wojtek Milewski w roli inwestora, rozwinęliśmy eksport, znacznie poszerzyliśmy gamę produktów. Trzy lata temu dołączył do nas również Marcin Parzyszek, manager z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży, mocno skupiony na rynku b2b i prezentów korporacyjnych. Teraz razem chcemy stworzyć Las Vegan’s – nową markę wegańskiej czekolady BIO&ECO, opartej na rzemieślniczej produkcji. Innowacyjność naszego pomysłu polega na wykorzystaniu jedynie ekologicznych surowców, zarówno przy produkcji czekolady wegańskiej, jak i opakowań, w których będzie sprzedawana. Będzie to także pierwsza marka, w której tradycyjne sreberko i folia zostaną zastąpione papierowymi opakowaniami.

Jak wytłumaczycie w prosty sposób swój pomysł na wegańską i jednocześnie mleczną czekoladę, bo brzmi to jak oksymoron?

Tomasz Sienkiewicz: Wszyscy trzej mniej więcej w tym samym czasie, ale z różnych powodów, przestaliśmy jeść mięso. Zaczęliśmy zgłębiać temat diety wegetariańskiej i wegańskiej, szukać na rynku produktów dedykowanych takim konsumentom. Oczywiście nie pominęliśmy tematu czekolady.

Marcin Parzyszek: Zauważyliśmy, że na rynku brakuje mlecznych czekolad wegańskich, które mają nie tylko dobry skład, ale są także smaczne, a przy tym wpisują się w trendy ekologiczne. Dlatego chcemy stworzyć produkty, które chętnie sami zjemy i polecimy naszym klientom. Będą to czekolady z różnymi roślinnymi zamiennikami mleka i takimi dodatkami jak malina czy kardamon. Poza tym w ofercie Las Vegan’s będą też owoce w wegańskiej czekoladzie czy batony.

Krzysztof Stypułkowski: Co ważne, do wprowadzenia tej marki na rynek będzie mogła przyczynić się społeczność. Każdy może kupić akcje spółki i współtworzyć z nami ten biznes. Chcemy zaprosić grono inwestorów kapitałowych, pasjonatów czekolady oraz osoby zainteresowane losem naszej planety do współtworzenia Las Vegan’s – marki wegańskiej czekolady, która ekologię ma wpisaną w swoje DNA.

Dlaczego lubicie czekoladę? Jakie są te najważniejsze powody? 

Marcin Parzyszek: Czekolada jest dla mnie źródłem przyjemności. To też bardzo miła forma nagrody, a ja bardzo lubię się wynagradzać nawet za drobne sukcesy – polecam to każdemu! Takie nagradzanie jest bardzo motywujące. Ponadto prawdziwa czekolada to eksplozja smaku w jednej, małej kostce. To zdrowy smakołyk, którym mogę się delektować bez wyrzutów sumienia. Dzięki temu, że czekolada daje wielowymiarowe doznania smakowe i występuje w wielu wariantach, mogę ją jeść codziennie bez obaw, że się nią znudzę.

Krzysztof Stypułkowski: Dla mnie z kolei czekolada to przede wszystkim podróż. W każdej kostce prawdziwej czekolady możemy wyczuć zupełnie inne nuty smakowe, które świadczą o tym, gdzie rosło kakao, z którego została wyprodukowana. Jedne czekolady są bardziej kwaskowe, cytrusowe, taniczne… Inne zaś nugatowe, orzechowe, z wyraźną nutą czekoladową. Uwielbiam odkrywać nowe, nieznane mi dotąd smaki. Wyobrażam sobie wtedy, że przenoszę się do miejsca, gdzie uprawiane są drzewa kakaowe.

Tomasz Sienkiewicz: Czekolada jest królową wśród słodyczy – nic nie może równać się z bogactwem smaku i różnorodnością aromatów, które kryją się w ziarenku kakao. Nie pozostaje nic, tylko rozkoszować się przyjemnością, którą niesie rozpływająca się w ustach kosteczka. Cała ta przyjemność jest możliwa bez żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ w myśl zasady „less is more”, wystarczy jedna kosteczka, aby dać się pochłonąć. Kluczem tu jest oczywiście jakość czekolady. Głównym składnikiem dobrej, prawdziwej czekolady jest ziarno kakao – pełne antyoksydantów, makroelementów oraz substancji poprawiających nastrój np. opioidów lub fenyloetyloaminy, która jest jednym ze składników chemii miłości. Jak więc można nie kochać czekolady?! Niewyobrażalne!


Informacje o tej nietypowej inwestycji znajdziecie tu: https://weganskaczekolada.pl/


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt

Polub moje kanały

Polityka prywatności

Blog prowadzony przez HUB OF SOLUTIONS PAWEŁ MARCINIAK ulica Szronowa 24/5 60-375 Poznań
Numer NIP 7811770149 Numer REGON 301463721