Mięso, masa i rzeźba – wywiad z Pawłem Cattaneo

Styczeń 9, 2017

 Paweł Cattaneo o spożyciu mięsa, kiedy siłownia daje nam siłę!

W życiu wielu ludzi przychodzi taki moment, w którym wiedzą dokładnie czego chcą. Jeśli celem jest zbudowanie masy i rzeźby ciała człowiek musi dać z siebie wszystko. Niezbędne są: czas, zaangażowanie i energia. Ta ostatnia przychodzi z jedzeniem. Fleksitarianie, czyli ludzie świadomie podchodzący do tego co jedzą i nie przesadzający z niczym, wiedzą, że mięso to dla większości podstawa przy realizacji marzeń o płaskim brzuchu, umięśnionych nogach i bicepsach na rękach. Paweł Cattaneo, trener personalny i ambasador firmy Olimp Sport Nutrition, zdradził mi jak podejść do tego trudnego zdania.

Rozmowa Pawła z Pawłem 🙂

Paweł Marciniak: Czy mięso da się zastąpić produktami niemięsnymi w czasie budowania masy i rzeźby?

Paweł Cattaneo: Tak, ale z mięsem idzie łatwiej. Nie można z nim jednak przesadzić. Zdarza mi się układać diety dla wegetarian i też łapią masę, ale to wolniejszy i trudniejszy proces.

PM: A co z tymi, którzy są w odwrotnej sytuacji i jedzą mięsa, nawet sporo i do tego słabej jakości z fast-foodów?

PC: Mówię im, że raz w tygodniu można zjeść cheat-meal, czyli oszukany posiłek. To może być hamburger z McDonalda czy kiełbasa na stadionie, którą nawiasem mówiąc ubóstwiam. Raz na tydzień można. Oczywiście wszystko zależy do wagi. Dla osób ze sporą nadwagą nawet oszukany posiłek raz w tygodniu odpada.


Polecam portal dla aktywnych fizycznie www.naukaifitness.pl! Jego redaktorem jest Paweł Cattaneo!


PM: Zostawiając osoby, którym polecasz specjalne diety, ile w klasycznym menu osoby budującej masę na siłowni polecasz mięsa?

PC: Można uprościć, że mięso to podstawowy budulec dla mięsni. Musimy mieć większą wartość kaloryczną. Gdy budujemy masę więcej trzeba spożywać niż spalać. To podstawa. Poza białkiem, nie można omijać węglowodanów i tłuszczy. To są rzeczy, które muszą ze sobą współgrać. Mięso w takiej diecie jest codziennie.

PM: Pytanie jakie?

PC: Zwykle odpowiedzią jest kurczak, także dlatego, że jest tani i ma dużo białka. Choć ja osobiście polecam indyka, bo to lepszej jakości mięso a wychodzi składnikowo tak samo. Indyk nie jest tak nafaszerowany sterydami, jak kurczak, a w dodatku ma serotoninę, która odpowiada za szczęście (uśmiech). Do tego polecam wołowinę, jako świetne źródło żelaza. Ważne na przykład dla osób z anemią. Ale wołowiny nie jemy za często: raz, do dwóch razy w tygodniu. Częstsze jedzenie może zamienić się na kłopoty z sercem. Trzeba pamiętać, że wołowiny nie używamy przed treningiem, bo ciąży na żołądku. W ciągu dnia i po treningu można się zajadać. Ryby są też idealne. Ale żegnamy wieprzowinę!

PM: A jak Ty zmieniłeś swój jadłospis kiedy zacząłeś ćwiczyć?

PC: To najpiękniejszy okres. Bo nie trzeba wszystkiego dokładnie liczyć, bo dużo spalamy. Teraz przyjmuję 2,5 grama białka na kilogram masy ciała, 5 gramów węglowodanów na kilogram masy i około 20-30% tłuszczu. Białko jest podstawą, ale bez węglowodanów nie ruszymy dalej. Węglowodany dają nam siłę i energię. Ale oczywiście nie chodzi o węglowodany proste, biały cukier czy wata cukrowa odpadają całkowicie. To daje nam wyskok energii na chwilę, na  5 minut. To jak wystrzelanie, ale zaraz opadamy. W diecie muszą więc być węglowodany złożone, obecne w ryżu białym, basmati czy jaśminowym lub makaronach, ale tylko z mąki durum.

PM: Dzięki za rozmowę 🙂

Media społecznościowe Pawła:

 


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt