Białe mięso może być tak samo złe jak czerwone, jeśli chodzi o cholesterol

Czerwiec 9, 2019

I czar prysł. Od lat wierzono bowiem, że drób nie wypływa tak niekorzystanie na metabolizm tłuszczów w naszym organizmie, jak choćby wołowina. Zobaczcie jak naukowcy doszli do nowych wniosków.

Kalifornia, Stany Zjednoczone. Naukowcy z tutejszego uniwersytetu rozpoczynają badania ponad 100 kobiet i mężczyzn, w wieku o 21 do 65 lat. Dzielą ich na dwie grupy. Jedna spożywać będzie wiele tłuszczy nasyconych. Druga będzie opierać swoją dietę o tłuszcze nienasycone. Wszystkim zakazano picia alkoholu, który jak wiadomo mocno wpływa na wyniki badań krwi, a w tym także na poziom cholesterolu.

Każdy badany rozpoczął eksperyment czterotygodniowym okresem zerowym, czyli ze swoją klasyczną dietą. Po tym czasie wykonano im szczegółowe badania krwi. Następnie każdy z badanych przystąpił do nowej diety. Jedna oparta była o mięso czerwone, druga o białe, trzecia o białko pochodzenia roślinnego. Dieta z mięsem czerwonym zawierała głównie wołowinę, a z białym kurczaka. Po zakończeniu diety pobierano krew badanym.

Wynik zaskoczył wielu. Oczywiście nie w kwestii diety opartej o białko roślinne. Tu wyniki były zdecydowanie najlepsze. Ci, którzy byli na diecie mięsnej, niezależnie od tego czy składającej się z białego czy czerwonego mięsa, mieli identycznie złe rezultaty. Dotyczy to porównania poziomu cholesterolu całkowitego i LDL (złego cholesterolu) pomiędzy dietami.

Badania wykazały także, że rodzaj mięsa nie wypływa na wielkość cząsteczek cholesterolu we krwi. A przypomnę, że wspomniany zły cholesterol odpowiedzialny jest za tworzenie się w naszym krwiobiegu kleistych złogów, które odkładają się na ścianach tętnic. Konsekwencją takich zatorów mogą być udary i zawały serca. A źródłem nasyconych tłuszczów jest na przykład masło czy tłuszcz mięsny. I jak się okazuje nie ma to znaczenia czy na naszym talerzu jest stek czy pierś z kurczaka! Jedno i drugie może być niebezpieczne.


Źródło: https://academic.oup.com/ajcn/advance-article/doi/10.1093/ajcn/nqz035/5494812


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt