Fleksitariańskie prawo w Polsce i na świecie!

Lipiec 23, 2019

Coraz więcej krajów wprowadza zasady, które zmieniają stołówki we fleksitariańske miejsca. Ustawowa opcja bezmięsna na lunch czy obiad to wymóg, który ułatwia życie wegetarianom, ale i daje szanse tym, którzy ograniczają mięso. Trend zainicjowali Portugalczycy, a w Polsce… już pomagam, by ów trend zaistniał…

Na początek pytanie: Dlaczego wprowadzenie dań wege to fleksitariańskie prawo?

Otóż dając wege-opcje w menu, dajemy możliwość wyboru. Nikt, nikogo nie zmusza do bycia wegetarianinem. Do tego zdrowego podejścia do życia trzeba dojść samemu. Ale moim zdaniem samorządy i rządy powinny wspierać ten trend z wielu powodów. Z obowiązkowej opcji #BezMięsa w menu cieszyć się będą wszyscy. I Ci co mięsa nie jedzą, i Ci co je właśnie redukują i wszyscy, którzy jednak je spożywają. Ale w ogólnym rozrachunku będziemy je ograniczać. A więc będziemy fleksi. To wyjdzie na zdrowie nam, zwierzętom i naszej plancie.

Od Lizbony po Warszawę!

W 2016 roku Portugalskie Stowarzyszenie Wegetariańskie zebrało aż 15 tysięcy podpisów pod swoją fleksitariańską inicjatywą. Według ich projektu codziennie, w każdej państwowej stołówce w menu miał się znaleźć posiłek oparty o produkty roślinne. Zasad ta miała więc dotyczyć szkół, uniwersytetów, szpitali i więzień.

„Czujemy, że to wielki przełom w Portugalii, bo po raz pierwszy mamy przepis prawny, który wprost wspomina wegetarianizm. Będzie on promować różnorodność w nawykach żywieniowych i zachęcać większą liczbę osób do wyboru opcji wege, bo stanie się ona szeroko dostępna. Przewidujemy oczywiście, że będzie to miało ogromny wpływ przede wszystkim na zdrowie całej populacji, ale również na zwierzęta i dłuższej perspektywie na środowisko naturalne” – powiedział dla magazynu Wegan Lifestyle, rzecznik prasowy Portugalskiego Stowarzyszania Wegetariańskiego, Nuno Alvim.

Na początku 2017 roku Portugalski Parlament w Lizbonie powiedział TAK, a właściwe SIM (czyli TAK po portugalsku) w głosowaniu nad tą inicjatywą ustawodawczą. W drugiej połowie 2017 roku przepisy weszły w życie.

Tak zaczęła się rewolucja w myśleniu o tym, co serwowane jest w miejscach publicznych. We wrześniu 2018 roku zadeklarowano rozdanie w brytyjskich szkołach ponad 3 milionów bezmięsnych posiłków w ciągu kolejnego roku. W Francji przez najbliższe dwa lata przynajmniej raz w tygodniu szkoły muszą serwować bezmięsne dania. To rządowy test z fleksitariańskim podejściem. W szkołach w Nowym Yorku udało się w ostatnich latach zredukować liczbę mięsnych posiłków o połowę, między innymi po wprowadzeniu Bezmięsnych Poniedziałków.

A w Kalifornii przygotowano uchwałę pod nazwą Zdrowy Klimat – Przyjazna Szkoła, która ma dać codzienny dostęp do bezmięsnych posiłków sześciu milionom uczniów.

A w Polsce na takie myślenie na poziomie rządowym nie ma szans. Na szczęście w samorządach jest inaczej. W Warszawie radny Marek Szolc złożył w lipcu 2109 roku interpelację związaną z możliwością wprowadzenia dań wegetariańskich do warszawskich szkół.

„Mam nadzieję, że pomysł spotka się z dobrym przyjęciem – a jeśli nie, to należy się starać, by w szkołach i przedszkolach zawsze była dostępna pełnowartościowa opcja wegetariańska. Wielu rodziców na pewno byłoby zadowolonych z takiej możliwości!” – podkreśla radny Miasta Stołecznego Warszawa Marek Szolc, którego serdecznie wspieram w tej inicjatywie.

Ten pomysł będę zaszczepiał także w innych samorządach. Mam nadzieję, że zdroworozsądkowe myślenie, o tym co jedzą na co dzień uczniowie, da rezultaty już wkrótce. Oczywiście wywoła to dyskusje i pytania w stylu PO CO? JAK? I DLACZEGO? Na szczęście, także dzięki doświadczeniom z innych krajów, mamy sporo argumentów w kieszeni. Ten temat w debacie publicznej jest potrzebny, bo większość nie zdaje sobie sprawy z tego, że na takim rozwiązaniu zyskać mogą wszyscy. Łącznie z budżetami na żywienie, bo dania pochodzenia roślinnego są zwyczajnie tańsze niż te oparte na produktach odzwierzęcych.


Polecam profil: https://www.facebook.com/szolc.marek/


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


KontaktSklep