Jak przekonać innych do rzucenia mięsa?

Wrzesień 2, 2019

To proste pytanie ma niesamowicie trudną odpowiedź. Bo argumentów jest wiele, ale różnie działają one na ludzi. Dlatego ogłosiłem na profilu konkurs, by zebrać te, które działają najlepiej…

Poszukiwanie

Moim marzeniem jest znalezienie tego jednego, najbardziej skutecznego argumentu, który będzie w stanie rozpocząć zmianę podejścia do diety typowego mięsożercy. Oczywiście, pewnie jest to marzenie nie do spełnienia, ale samo zbieranie pomysłów na promocję fleksitarianizmu jest dobre. I może wyjść na zdrowie nam i naszej planecie.

Katalog tekstów, które mogą wpłynąć na ograniczenie spożycia mięsa u innych poszerzył mi się znacznie, kiedy ogłosiłem konkurs na swoim profilu facebookowym. Dlatego stworzyłem pierwszy taki zestaw, podzielony jak dania w wielu kuchniach. Te argumenty, które są bardziej merytoryczne nazwałem łagodnymi, a tym, które wywołują sporo emocji nadałem tytuł: ostre!

Łagodne

Wśród setek argumentów za tym, by jeść mniej mięsa, najbardziej lubię analizować te, które pokazują szeroko, jak zwykły kotlet na naszym talerzy wpływa na to co dzieje się na całym świecie. To wcale nie jest przejaskrawienie sprawy. Okazuje się, że według danych wielu instytucji naukowych, nasza przyszłość zależy od tego czy ograniczymy spożycie mięsa!

Moim zdaniem najlepszym argumentem jest nasza planeta. Mało ludzi ma świadomość, jak mięso i jego produkcja i przygotowanie jej szkodzi. Mamy tylko jedna Ziemię i drugiej póki co nie znaleziono. Chodzi o ryzyko, żeby nasze dzieci / wnuki mogli dzięki nam czuć się bezpiecznie, a my będziemy mieć świadomość, że dzięki nam świat przetrwa dłużej” – napisała Dominika Janiszewska.

A dane przemawiają do wyobraźni. Obszar potrzebny do wyżywienia jednej osoby mięsożernej na rok to ponad 12 tysięcy metrów kwadratowych. Osoba, która ma dietę bezmięsną wyżywiłaby się z powierzchni mniejszej niż 2 tysiące m2. A to przecież nie jedyne wyliczenia pokazujące przewagę roślinny produktów nad tymi odzwierzęcymi.

„Świadomość ilości zasobów, które używamy na produkcję przemysłową mięsa: miliony hektolitrów wody, wyjałowione gleby jak również ogromna ilość gazów cieplarnianych, które uwalniamy do atmosfery w wyniku produkcji mięsa” – zauważa Ariel Imiołek.

Ale jeśli kogoś nie interesuje przyszłość naszej planety, może da się przekonać czymś smacznym? Skoro w miłości mówi się o drodze przez żołądek do serca, może w przejściu na fleksitarianizm będzie podobnie?

„Rzucenie mięsa to odkrycie nowych smaków – i to jest według mnie najważniejszy argument 🙂 Wraz z odkrywaniem smaków na nowo odkrywamy siebie. To totalna zmiana, która zaskoczy każdego, kto zechce zapomnieć o standardowych schabowych. Siłą rzeczy pojawią się myśli o skosztowaniu nieznanych warzyw lub sporządzeniu znanych na nowy sposób. To poszerzenie własnych horyzontów i ujrzenie, że rozkosze podniebienia przynoszą przy okazji wartości humanitarne, dbałość o ekologię, a także zdrowie, siłę i witalność” – opisuje Izabela Szymańska.

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że szukanie tych nowych, bezmięsnych smaków naprawdę jest smaczne i nawet trochę uzależnia. Dlatego serdecznie polecam wspomniane „poszerzenie własnych horyzontów”. Tym bardziej, że samo mięso jest chyba coraz mniej smaczne.  

„Antybiotyki i nie wiadomo czym jeszcze faszerują mięso a ja jestem dla znajomych przykładem że bez mięsa da się żyć grillowane warzywa smakują wyjątkowo do tego dobra warzywna sałatka i wcale nie musi być karkówki” – przypomina Sylwia Krawczyńska.

I to kolejny argument związany z naszymi kubkami smakowymi.

Ostre

Wśród sposobów na przekonanie nieprzekonanych do ograniczania spożycie mięsa są te, które odwołują się do emocji. Łatwo znaleźć takie, które dotyczą emocji nie tyle ludzkich, co tych zwierzęcych, a dokładniej ich ogromnego cierpienia.

„Uważam że najlepszym, choć drastycznym sposobem jest zabrać takich ludzi do ubojni czy pokazać filmiki jak robiony jest na przykład pasztet z kurcząt. Przemawia to najbardziej” – proponuje Weronika Łosińska.

Wydaje mi się, że ten pomysł wiele zmieniłby w głowach mięsożernych, ale pytanie, który z nich zgodzi się odbyć taką wizytę? Może więc trzeba jakoś zagrać podstępem?

Podać mięsożercy burgera z selera i upajać się widokiem tego, jak go pochłania i mruczy z zadowoleniem: jaka boska wołowina, w życiu lepszej nie jadłem. 😀 Moim sposobem jest więc pokazywanie smacznych zamienników dla mięsa i uwypuklanie ich pozytywnego wpływu na zdrowie” – sugeruje Paulina Nowosad.

Sam widziałem, jak działa dobrze przyprawiony seitan w kebabie czy burger z beyond meat zamknięty w bułce. Ale może to nie kwestia argumentu, ale tego kto nam go przedstawia. Czy złą rzeczą jest namówienie na bezmięsną dietę własnego dziecka? Moim zdaniem, to jak zawsze kwestia podejścia. Zdrowa dieta dobra jest przecież dla wszystkich.

Ograniczam jedzenie mięsa, bo moja nastoletnia córka od 7 lat wegetarianka, od roku weganka mówi – skoro nie jesz oleju palmowego, by chronić orangutany, zacznij dbać o krowy i świnki, drób i ryby – one też mają rodziny!” – opisuje Dorota Będkowska.

Dziecko przekonujące dorosłych, by ograniczyli spożycie mięsa może wydawać się mocnym trikiem w tej dyskusji, ale może być trik skuteczny. W końcu poza zwierzętami i naszą planetą, to właśnie dla młodych warto rzucić mięsem w diecie. To wyjdzie im na zdrowie już teraz i zapewni lepszą przyszłość. A Was jaki argument w tej debacie przekonuje?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


KontaktSklep