3 rzeczy, które musisz wiedzieć rzucając mięso!

Lipiec 15, 2019

Pewnie katalog tego, co człowiek powinien się nauczyć o sobie i swoim organizmie, jest obszerny. Ale ja skupiłem się na dosłownie trzech rzeczach, które warte są Waszej uwagi. To dla Waszego zdrowia i do dyskusji, które czasem mogą mieć miejsce, kiedy powiecie znajomych i rodzinie, że rzucacie mięso. Białko, żelazo i witaminy!

Wokół diet bezmięsnych narosło wiele mitów. Najlepszym sposobem na ich obalenie jest wiedza naukowa. Są przecież ludzie, którzy latami sprawdzają co i jak wpływa na nasze organizmy. Warto skorzystać z ich wiedzy i doświadczeń. Poza tym, każdy kto zmniejsza ilość spożywanego mięsa, powinien też zwiększyć wiedzę o tym, jak ma wyglądać jego dieta, by żyć długo i w pełnym zdrowiu.

Co trzeba wiedzieć na temat BIAŁKA?

Najprościej rzecz ujmując, warto pamiętać, że dieta oparta o białko roślinne może być tak samo prawidłowa jak ta, w której mamy proteiny z mięsa. Jak wiemy z lekcji biologii z klas licealnych, spożywamy białko, po to by w naszym układzie pokarmowym mogło ono być rozłożone do pojedynczych aminokwasów. Z tych cegiełek nasz organizm buduje swoje własne białka.

Prawdą jest, że generalnie rośliny nie posiadają wszystkich potrzebnych nam aminokwasów. Ale po pierwsze nie wszystkich aminokwasów potrzebujemy w takich samych ilościach. Po drugie prawidłowa dieta to nie jedzenie jednego produktu, a wielu. Wiele produktów na talerzy może nam zapewnić tyle substancji odżywczych ile potrzebujemy.

Warto więc pamiętać, że istnieją produkty roślinne, które określane są jako posiadające pełnowartościowy profil aminokwasowy. To soja i jej przetwory oraz komosa ryżowa zwana quinoa.

Dobrze jest łączyć w posiłkach zboża z roślinami strączkowymi. Produkty zbożowe i orzechy zawierają bowiem mało takich aminokwasów jak lizyna i tryptofan, za to strączki mają ich dużo. Strączkom brakuje za to metioniny, która jest obecna w sporych ilościach w zbożach.

Co trzeba wiedzieć na temat ŻELAZA?

Dlaczego kwestia żelaza jest ważna przy zmniejszeniu ilości mięsnych produktów, skoro rośliny mają przecież tego pierwiastka sporo? Otóż żelazo roślinne różni się od tego zwierzęcego i niestety jest gorzej przyswajalne. Poza tym, dobroczynny na co dzień błonnik roślinny, też utrudnia wchłanianie żelaza z pokarmu. Wapń działa podobnie, więc produkty mleczne nam tu nie pomagają.

Na szczęście badania wykazały, że nasze organizmy potrafią uczyć się i z czasem zwiększać absorpcję gorzej przyswajalnego żelaza. Poza tym porównania występowania niedokrwistości spowodowanej niedoborem żelaza pokazały, że równie często występuje ona u tych co jedzą, jak i tych co nie jedzą mięsa.

Ciekawe jest to, że najnowsze badania wykazują wręcz niekorzystne właściwości żelaza zwierzęcego. Podejrzewa się je o wpływ na cukrzycę typu 2 i choroby serca.

Ostatnio na maturze z biologii pojawiło się pytanie, o to z czym dobrze wchłania się żelazo? Odpowiedzią, za którą dawano punkty była: witamina C.

Co trzeba wiedzieć na temat WITAMIN?

Witamina D to jedyna witamina z grupy rozpuszczalnych w tłuszczach, o którą warto się zatroszczyć dodatkowo, kiedy redukujemy mięsne posiłki. Wszystkie pozostałe, w różnicowanej diecie dostarczymy naszym organizmom w wystarczającej ilości. Witamina D jest bowiem nieobecna w produktach roślinnych. Ale nasza skóra może sama ją produkować. Potrzebuje jednak do tego światła. Jak wynika z badań, w naszym kraju, przy umiarkowanym wystawianiu się na promienie słońca wiosną i latem, produkcja witaminy D pozwala uzupełniać jej zapotrzebowanie. Ale jesienią i zimą, przy zmniejszonym spożyciu produktów mięsnych, warto ją uzupełniać suplementami.

Dobrze wiedzieć jednak, że niezależnie od spożycia odzwierzęcych produktów z witaminą D, badania pokazują, że 80% Polaków ma jej niedobory jesienią i zimą. Warto więc ją brać przy każdym rodzaju diety.

Z kolei z witamin rozpuszczalnych w wodzie zawsze wspomina się o witaminie B12. Rośliny zawierają tak zwany analog tej witaminy, który nie jest dla nas dostępny. Ale tę witaminę można uzupełniać suplementami, ale trzeba pamiętać, że jej wchłanialność jest niska. Lekarze więc zalecają przyjmowanie większych dawek.


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt