Mięsożerna planeta, czyli ile jemy zwierząt?

Sierpień 7, 2019

Wydawałoby się, że moda na styl wege, czy choćby wzrastające zainteresowanie fleksitariańskim podejściem do życia, przynajmniej zahamują wzrost konsumpcji mięsa na Ziemi. Niestety jest inaczej. Dane ze świata i z Polski wskazują, że produkcja mięsa masowo rośnie.

Kto tyle je?

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2016 roku przeciętny Polak zjadał aż 77 kilogramów mięsa na rok. W 2017 roku, ta liczba wzrosła do 78,5 kg. Średnia dla Europy Zachodniej to między 80 a 90 kg. Najwięcej mięsa jedzą z kolei Amerykanie i Australijczycy, bo rocznie powyżej 100 kilogramów.

Na przeciwległym biegunie spożycia mięsa są oczywiście mieszkańcy Indii. Spożywają przeciętnie zaledwie 4 kg mięsnych produktów w roku.  A w wielu krajach Afryki, jak Etiopia czy Nigeria, średnie spożycie mięsa na rok jest dziesięciokrotnie niższe w porównaniu do diety statystycznego Europejczyka.




Jak podało na początku roku BBC w ostatnich 50 latach, aż pięciokrotnie zwiększyło się spożycie mięsa na świecie. W końcu na początku lat 60-tych XX wieku ludzi na świecie było około 3 miliardów. Teraz jest Ich ponad 7,6 mld. W tym samym czasie produkcja mięsa na naszym globie wzrosła aż pięciokrotnie. Z prawie 70 mln ton, do ponad 330 mln ton w 2017 roku!

Według informacji BBC News, powodem jest wzrost dobrobytu na świecie. Więcej jedzą Amerykanie. Jeszcze 50 lat temu jedli o 20 kg mniej mięsa. A teraz…

Dobrobyt oznacza mięso 

Największy wzrost konsumpcji przypada na Chiny. 60 lat temu przeciętny Chińczyk zjadał zaledwie 5 kg mięsa rocznie. W latach 80-tych XX wieku ta liczba wzrosła do 20 kg. Teraz to ponad 60 kilogramów rocznie. Podobnie rekordowe wzrosty dotyczą też mieszkańców Brazylii. Ponoć od lat 90-tych XX spożycie mięsa przez Brazylijczyków wzrosło trzykrotnie i teraz jedzą Oni średnio ponad 100 kg rocznie, czyli tyle co statystyczny mieszkaniec najbogatszych krajów.

Chciałoby się napisać, że sukces ludzkości idzie w parze ze wzrastającą tragedią zwierząt i pogarszającym się stanem naszej planety. Niestety to wnioski wręcz oczywiste. Niestety też, jak wiemy, nie przekładają się one na statystki produkcji mięsa. Przygnębiający ten wpis napisałem… wiem… sorry ☹





Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt