Dlaczego większość wegan to kobiety?

19 marca, 2020

W USA w czasie badań diet ponad 11 tysięcy osób okazało się, że tylko 24% wegan to faceci! A brytyjska redakcja poszukała powodów takiego stanu rzeczy. Pytanie czy zgadzacie się z tymi argumentami? Dlaczego wśród wegan dominują kobiety?

Męski i żeński talerz

W XIX wieku mocno rozwijał się biznes restauracyjny. Więc jak przypomina BBC, w ramach marketingu restauracyjnych posiłków, sugerowano w menu i reklamach jakie dania są bardziej dla kobiet, a jakie dla mężczyzn. I tak sałatki i desery uznano za kobiece, a steki za męskie potrawy.

Wśród współczesnych argumentów często opisywany jest ten dotyczący angielskiego slangu. Otóż termin „soy boys”, a więc „sojowi chłopcy”, dotyczy facetów, którym brakuje męskich cech. To prawdopodobnie konsekwencja kiedyś modnych, ale obalonych naukowo informacji, że jedzenie soi wpływa na podwyższenie żeńskich hormonów. Dziś wiemy, że to nieprawda, ale określenie w słowniku slangu zostało.

Szczerze mówiąc nie rozumiem, jak wybór jedzenia może wpływać na poczucie mojej męskości, ale może w niektórych przypadkach jest to coś ważnego. Okazuje się, że powód zmiany diety na wegańską też ma męskie i żeńskie konotacje. Margaret Thomas, psycholog z amerykańskiego Earlham College, sugeruje, że z jej badań wynika różnica związana z tym, dlaczego facet przeszedł na weganizm. Jeśli zrobił to z nieco tajemniczych powodów „żołądkowych” podejście było bardziej wyrozumiałe. Ale jeśli facet został zmuszony do tego… uznawano go za mniej męskiego.

Walka o mięso!

Ponoć w 2012 roku w Chinach wyemitowano reklamę, w której pokazywano, że mięso jest męskie! Do tego, niektórzy sugerują mocno prehistoryczne powody, dla których wśród wegan jest mniej facetów.

„Mięso zawsze kojarzyło się z niebezpieczeństwem, ponieważ trzeba było polować, aby je zdobyć oraz ze statusem, ponieważ było to cenne pożywienie, a my żyliśmy w patriarchalnych społeczeństwach – więc mężczyźni załatwiali sobie, by trafiło do nich” – uważa Steven Heine psycholog z brytyjskiego Uniwersytetu Columbia.

Inne badania pokazują, że aż 75% członków grup działających na rzecz ochrony praw zwierząt to kobiety! A pisałem już o badaniach sugerujących, że dieta bezmięsna ważniejsza jest dla tych, którzy za młodu mieli ukochane zwierzę w domu. Jak sugeruje psycholog Carolyn Semmler, kobiety łatwiej też rozwiązują „mięsny paradoks”, czyli jednoczesną miłość do zwierząt i ich spożywanie!

Na australijskim Uniwersytecie w Adelajdzie przeprowadzono nawet specjalny eksperyment na 460 osobach. Podano mi danie z jagnięciną. Jedna grupa przed jedzeniem dostała informacje odżywcze, o tym co mają na stołach. Druga grupa zapoznawała się z dokładnym opisem tego jak jagnięta przerabiane są na mięso. Zobaczyli też materiał wideo z gospodarstwa gdzie trzyma się jagnięta. Wynik eksperymentu?

Większość kobiet czuła się gorzej po informacjach o powiązaniu mięsa na talerzu ze zwierzęciem. Faceci byli mniej podatni na te dane. Czy to jednak oznacza, że mężczyzn nie przekonują argumenty emocjonalne? Może lepiej przekonywać ich publikacjami o zdrowiu lub znaczeniu produkcji mięsa dla ekosystemu Ziemi? Pytań jest wiele. Ciekawe co Wy sądzicie na ten temat?

Na podstawie: https://www.bbc.com/future/article/20200214-the-mystery-of-why-there-are-more-women-vegans

 

3 comments

  • Ania

    22 marca, 2020 at 11:36 am

    Bardzo ciekawy artykuł. Szczerze to wcześniej nie zwróciłam uwagi, ale to prawda – większość wegetarian to kobiety. Przy czym uważam, że taka kolej rzeczy nie jest skutkiem tylko emocji. Np można wykluczyć mięso bo niesmakuje lub z wygodnictwa. Ba spotkałam się z paradoksem: moja koleżanka uznaje się za wegetariankę całym sercem (noto się zapytałam co je?) Otóż proste węglowodany: naleśniczki, goferki, bułeczki, makaroniki, a warzyw jak na lekarstwo. I być tu mądry? Wege czy już nie? Pozdrawiam serdecznie

  • Paula

    22 marca, 2020 at 12:51 pm

    To wszystko traktowałabym to z dystansem. Z moich obserwacji, to wszystko zależy od grupy jaką przebadamy pod kątem “jestem/ nie jestem wege”. W jednej mojej paczce wege osoby to w większości… faceci! 😉 Pozostali wege znajomi, to w większości rzeczywiście kobiety. Powiązałabym to z poziomem świadomości ogólnie. Tak sobie głośno myślę, że może są jeszcze jakieś czynniki, których nie wymieniłeś (wpływające na to, że kobiety/ mężczyźni częściej wybierają wege styl jedzenia)? Mega ciekawy temat do rozważań.

  • Kasika

    22 marca, 2020 at 7:59 pm

    Wydaje mi się, że jesteśmy jeszcze za mocno zakorzenieni w kulturze, w której samo dbanie o dietę jest kojarzone damsko, a raczej niemęsko. A co dopiero dbanie o zwierzęta i wyrzekanie się dla nich mięsa! Toć przecież samcy alfa te zwierzęta sami jeszcze niedawno zarzynali, muszą więc być odporni na głupie emocjonalne argumenty! Wiąże się z tym mocno seksizm i nawet nieświadomy pogląd, że kobiety są niemądre, przejmując się zwierzętami i dbając o to, co mają na talerzu. Dochodzą do tego stereotypy (sam wspomniałeś o “zmuszaniu” faceta do rzucenia mięsa – w domyśle chyba przez kobietę) – gdy facet posłucha w czymś swojej kobiety, staje się pantoflem. Oczywiście ostro przesadzam i nie zawsze tak jest, natomiast wydaje mi się, że niestety jak na razie opisałam większość społeczeństwa 🙁

Comments are closed.


Cześć, mam na imię Paweł

Z wykształcenia jestem magistrem biologii i dziennikarzem. Od 2016 roku mówię również o sobie: fleksitarianin. Trochę to wyszło z przypadku, kiedy natknąłem się na ten termin gdzieś w sieci. Nagle okazało się, że przez całe życie pasowałem do definicji, której nie znałem.

Na blogu dzielę się swoją wiedzą dotyczącą ograniczenia jedzenia mięsa, bo wiem, że nie jest to łatwy temat. Codziennie szukam kulinarnych inspiracji i śledzę rozwój naukowej wiedzy o dietach, żywieniu i ochronie środowiska naturalnego.


Kontakt

Polub moje kanały

Polityka prywatności

Blog prowadzony przez HUB OF SOLUTIONS PAWEŁ MARCINIAK ulica Szronowa 24/5 60-375 Poznań
Numer NIP 7811770149 Numer REGON 301463721